Apollonia
Corleone
(Simonetta Stefanelli)
Apollonię Michael poznał w czasie, kiedy
ukrywał się u dona Tommasino na Sycylii. Podczas jednej z wypraw
górskich, Michael wraz ze swoimi ochroniarzami napotyka kilka
młodych dziewczyn, a na widok jednej z nich "razi go piorun" -
według słów Fabrizzia. Jest to włoskie określenie na miłość od
pierwszego spojrzenia:)
Apollonia jest córką miejscowego właściciela kawiarni o nazwisku Vitelli.
Jest bardzo urodziwą dziewczyną: o kędzierzawych włosach, ciemnej
skórze, pełnych wargach i piwnych oczach. Według dona Tommasino to
dobra dziewczyna, z przyzwoitej rodziny.
Michael i Apollonia bardzo szybko zakochują się w sobie, Michael
poznaje jej rodzinę i już przy pierwszym oficjalnym spotkaniu
darowuje jej gruby naszyjnik ze złota. W tej okolicy Sycylii prezent
ze złota był deklaracją najpoważniejszych zamiarów; był wręcz
równoznaczny z zaręczynami. Spotykali się więc pod okiem jej rodziny, bo taka była
tradycja. Ojciec dziewczyny wiedział, że Michael musi być kimś
zamożnym, a także kimś wpływowym. Takiego męża chciałaby mieć każda
miejscowa dziewczyna. Po 2 tygodniach odbyło się oficjalne wesele z udziałem
rodziny Appolonii i dona Tommasino.
Michael uczył Apollonię czytać i pisać po angielsku, a także
prowadzić samochód. Don Tommasino, mając na względzie
bezpieczeństwo, załatwił im przeniesienie do
innego miasta na południowym wybrzeżu Sycylii. Świeżo upieczona
małżonka, będąca w pierwszym miesiącu ciąży, bardzo chciała
zaimponować Michaelowi i wsiadła za kierownicę, aby do niego
podjechać. Widząc uciekającego Fabrizzia, Michael zdał sobie sprawę,
że coś szykuje się jakiś podstęp ale było już zbyt późno. Bomba w samochodzie, w
którym siedziała Apollonia wybuchła. Michael został wdowcem.
Postać Apollonii odzwierciedla zarówno zalety kobiet sycylijskich
jak i walory ich urody. To właśnie Apollonia niejako ożywiła swoją
mlodością, dzikością i niewinnością zarazem postać Michaela
ukrywającego się na Sycylii i czekającego na możliwość wyprostowania
spraw w Ameryce i powrót do domu. Szkoda jednak, że tak szybko
musieliśmy się z nią rozstać...